wtorek, 18 maja 2010

Od wczoraj - w rowie!

Dobry wieczór!
Właśnie wróceni z szarej, ale niezwykle przyjemnej, alkoholowo-nastrojowej Jastarni, z której wracaliśmy przez Sopot Główny, gdzie zaliczyliśmy przemiłe spotkanie z naszą cudną koleżaneczką. Cudnie-pięknie, ale nogi mnie napierdalają, za przeproszeniem, od łażenia rekreacyjnego (krótkie wyjście do portu skończyło się całkiem obszernym spacerem), które dopełniliśmy poszukiwaniami pierogów ruskich. I tak polubiliśmy przydworcowy Społem, do teraz moje ciuszki pachną smażoną cebulką, a i w głowie pulsują mi obrazy wczorajszego popołudnia, wieczoru i dzisiejsze, nieco mniej ostre, przykryte mgłą ogólnego zmęczenia. A-ach, nie będę wiele wspominać o zakończonym wczoraj procesie, skończyłem tą okropną naukę, oddaję się nic-nie-robieniu, leżeniu w rowie, się alkoholizowaniu i pożytkowaniu czasu na tym, co przyjemne i naprawdę pożyteczne.
Z pozdrowieniami z obu męskich stron.
M.y

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz