Wracając do nie potrafienia:
Nie potrafię. Nigdy nie czytałem cudzych blogów*, więc i nie nabrałem ogłady ni poglądu. Co i jak? Nie wiem. Pisać, co robię? Co robię: czeznę. Czekam. Pokrywam się kurzem. Opadem. Wszystkim. Nie chce mi się. Pracować? Przecież piątek.
Ty: w gajerze, zajęty. A ja nad jogurtem 1% czekam.
Już nie długo. Już tylko moment...
*(poza Twoimi dwoma, które przed chwilą znalazłem)
piątek, 30 kwietnia 2010
Pożegnanie
Tyłek już mnie boli od lawki, na której siedzę od ponad półtorej godziny. właśnie trwa ceremonia wręczania złotej podkówki. Lecą frazesy w stylu "strażnicy złotej podkówki" i "gdyńska 3. się nie łamie". A więc oprócz obolałego tyłka mam uszy w stanie więdniecia. Życzą mi sięgania gwiazd i pchania świata do przodu. A i wszystkiego najlepszego. Także: wszystkiego najlepszego!
Rozdziewiczanie mareckiego w sferze blogowej.
Dzień dobry!
Mój pierwszy raz. Troszkę późno na początki, ale przecież czego się nie robiło. Byle tylko nie był to słomiany zapał. Byle się tylko udało...
Mój pierwszy raz. Troszkę późno na początki, ale przecież czego się nie robiło. Byle tylko nie był to słomiany zapał. Byle się tylko udało...
Subskrybuj:
Posty (Atom)